Cze 23

Współpracownik Boga

Narodzenie św. Jana Chrzciciela -Uroczystość

WSPÓŁPRACOWNIK BOGA

W świecie żydowskim istniała tradycja wieszcząca, że syn pierworodny będzie nosił imię ojca lub imię obecne w rodzinie od pokoleń.

Z nakazu Bożego Elżbieta i Zachariasz wychodzą poza istniejące schematy i tradycję i posłuszni Panu, informują wszystkich: „Jan będzie mu na imię.” Rodzina się dziwi, Zachariasz odzyskuje mowę, strach pada na sąsiadów i cała okolica huczy od niesamowitych wieści. Nikt nie ma wątpliwości, że narodzone dziecię będzie kimś wyjątkowym – człowiekiem, który spełni jakąś ważną misję. W istocie Jan otrzymał do wykonania szczególne zadanie – miał być „światłością dla pogan” (I czytanie); człowiekiem, który przygotuje lud na przyjście Pana.

Przed wiekami Bóg dał Izraelitom Dawida na króla, co do którego był przekonany, że we wszystkim wypełni Jego wolę. Z potomstwa Dawida „wyprowadził Izraelowi Zbawiciela Jezusa” (II czytanie). Jan „przed Jego przyjściem głosił chrzest nawrócenia”.

Bóg wybrał każdego z nas – powołał już w łonie matki i powierzył konkretne zadania. Zmierzamy do tego samego celu – domu Ojca, zatem mamy się uzupełniać – współpracować. Rola każdego z nas jest kluczowa. Nikt nie zastąpi mnie w wykonaniu tego, co powierzył mi Bóg. Nie ma zadań ważnych i ważniejszych, są tylko bardziej lub mniej odpowiedzialne, lecz wszystkie niezwykle istotne. Śmiało możemy uważać się za ludzi wyjątkowych.   Starajmy   się   każdego   dnia  odkrywać  i  pełnić  wolę  Bożą;  dążyć  do  własnego  zbawienia  i zabiegać o nie dla bliźnich. Niebagatelna to rzecz należeć do bliskich współpracowników naszego Pana!

/Opracowanie: s. Ludwika/

 

 

Cze 16

Bóg formuje nasze serca

11 Niedziela Zwykła, Rok B

BÓG FORMUJE NASZE SERCA

Królestwo Boże ma początek w ludzkim sercu. Przez chrzest święty zostaliśmy włączeni do wielkiej rodziny Bożej. Z łaską chrztu przyszła łaska wiary, która jest jak maleńkie ziarenko. Ożywczą wodą dającą wzrost wierze jest modlitwa, adoracja, sakramenty.

Czerpiąc ze źródła, którym jest Jezus Chrystus, wzrastamy w wierze. Bóg jest siewcą, który sieje ziarno, podlewa, pielęgnuje, daje wzrost. Bez Jego działania wszelkie ludzkie wysiłki byłyby bezowocne. On pragnie, by wszyscy ludzie osiągnęli zbawienie i robi wszystko, by tak się stało.

Wzrastanie jest procesem i czas jego trwania jest bardzo różny. Często bywa niedostrzegalny, zwłaszcza dla osoby, u której się dokonuje. Człowiek, który współpracuje z Bogiem w dziele zbawienia, poddaje się prowadzeniu Ducha Świętego, przyciąga do siebie innych; emanuje radością i pokojem, którego świat potrzebuje. Czy śpimy, czy czuwamy, Bóg kształtuje – formuje nasze serca w sposób najlepszy z możliwych (por. Ewangelia). Jedno jest pewne: dokonuje się to tak, by wszelkie stworzenie poznało, że to On jest Panem, który jeżeli zechce, wywyższy poniżonych, a pychę wyniosłych uniży (por. I czytanie).

Wszelkie nasze działanie ma wypływać z wiary (por. II czytanie). Zmysły mogą wprowadzać w błąd. Najważniejsze, by to, co czynimy podobało się Bogu, ponieważ od Boga wyszliśmy i do Niego zmierzamy.

/Opracowanie: s. Ludwika/

Cze 09

Przyjaciel, czy krewny?

10 Niedziela Zwykła, Rok B

PRZYJACIEL, CZY KREWNY?

Dzisiejsze Słowo może gorszyć: Jezus został posądzony o szaleństwo – „Odszedł od zmysłów” i opętanie przez Belzebuba – „władcę złych duchów”.

Po dziś dzień Bóg jest sądzony: za wojny, niesprawiedliwość, cierpienie, choroby, itd. Dziwimy się Żydom oskarżającym Pana, a nie zauważamy własnych pretensji, żalów i sądów. Gdy nasze decyzje i wybory okazują się nietrafione, winę przypisujemy Bogu i jak krewni Jezusa, przywołujemy Go do porządku – upominamy.

Żadne ludzkie czyny: niewłaściwe, czy nawet grzeszne, nie zamykają drogi do zbawienia. Bóg się nami nie gorszy, co nie oznacza, że akceptuje zło. Nadal miłuje człowieka i cierpliwie czeka na nawrócenie jego serca.

Grzech pierwszych rodziców pozbawił ich możliwości przebywania w raju i przechadzania się z Bogiem,  jak  z najlepszym przyjacielem. Niemniej jednak, pociągnął za sobą poważne konsekwencje (I czytanie). Stworzyciel nie odwrócił się od swego stworzenia, lecz w osobie swego Syna, dzięki Jego ofierze, naprawił to, co zepsuliśmy.

Wiara w zbawienie daje siłę do przetrwania utrapień „obecnego czasu”, motywuje do wpatrywania się w to, co wieczne (por. II czytanie); do stawania się matkami, braćmi i siostrami Pana, którzy pełnią wolę Bożą. Nie bądźmy jak krewni Jezusa, którzy zamiast zbliżyć się do Niego, stali na dworze. Stańmy się jego przyjaciółmi, to oznacza o wiele więcej, niż pokrewieństwo.

/Opracowanie: s. Ludwika/

Cze 04

Szabat i skarb wiary

9 Niedziela Zwykła, Rok B

SZABAT I SKARB WIARY

Jezus poucza nas dzisiaj o istocie szabatu. Bóg dał człowiekowi sześć dni, by pracował i zarabiał na utrzymanie. Dzień siódmy ustanowił dniem świętym – czasem oddawania czci Najwyższemu i okazją do odpoczynku. Żydzi jednak zamiast cieszyć się Dniem Pańskim, zbyt restrykcyjnie przestrzegali przepisów Prawa, aż do ich karykaturalnego wykrzywienia: nie wolno zrywać kłosów – nawet dla zaspokojenia głodu, nie wolno uzdrowić człowieka. Proste gesty i uczynki miłosierdzia zaliczali do czynności zakazanych.

W pierwszym czytaniu (Pwt 5, 12-15), Bóg mówi jednoznacznie, w jakim celu podarował człowiekowi szabat: „aby wypoczął twój sługa i twoja służąca, jak i ty”.

Pan troszczy się o naszą kondycję fizyczną i duchową. Człowiek jest jednością. Kiedy ciało jest zmęczone, trudno wznosić myśli ku niebu. Natomiast przesadne pielęgnowanie ciała, skupianie się na tym, aby było piękne,  bez   skazy   i   zmarszczki,   może   sprawić,  że  przestaniemy  zabiegać  o  to,  co  naprawdę  istotne – o królestwo Boże w nas.

Skarb wiary nosimy w glinianych naczyniach (por. II czytanie). Pielęgnowanie tego skarbu daje moc do mężnego znoszenia trudów i przeciwności, do radowania się szarą codziennością. W ten sposób życie Jezusa w nas, staje się widoczne dla otoczenia. Żywa wiara pociąga za sobą uczynki miłosierdzia; czyni nas wrażliwymi na ludzką biedę. Zadbajmy koniecznie o skarb wiary, by nasze serce nie stało się zatwardziałe – zamknięte na łaskę Bożą, lecz tętniło miłością bliźniego.

/Opracowanie: s. Ludwika/

Maj 28

Zaproszenie

Maj 26

Jeden…ale w Trzech Osobach

Uroczystość Najświętszej Trójcy, Rok B

JEDEN… ALE W TRZECH OSOBACH

Pochylamy się dzisiaj nad centralną tajemnicą życia chrześcijańskiego, która mówi o Bogu w trzech osobach.

Bóg Ojciec – stwórca nieba i ziemi; Syn Boży – odkupiciel rodzaju ludzkiego, pośrednik między człowiekiem a Bogiem; Duch Święty – miłość łącząca Ojca i Syna. „Osoby Boskie pozostają we wzajemnych relacjach” (KKK 255), pełnych doskonałej harmonii. Jedna natura, to samo działanie, choć Osoby różne.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus posyła na świat uczniów z poleceniem udzielania „chrztu w imię Ojca i Syna  i Ducha Świętego”. Przez łaskę chrztu świętego jesteśmy wezwani do uczestnictwa w życiu Trójcy Świętej. Pełnego udziału w tej doskonałej komunii dostąpimy w  wieczności.

Prawdę o jedynym Bogu przekazuje Mojżesz (I czytanie): „Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego”. Przestrzeganie Jego prawa jest drogą do szczęścia. Nie oznacza to, że na szczęście możemy sobie zasłużyć, ani też, że będziemy wolni od trudu i  cierpienia. Prawo Boże prowadzi do wolności od lęku, od sztywnych schematów myślenia i działania; wolności od siebie samych – od koncentrowania się na własnej osobie. Dzięki ofierze Syna Bożego odzyskaliśmy utraconą godność dziecka Bożego. Możemy śmiało wołać do Boga: „Abba, Ojcze” (II czytanie). Razem z Chrystusem będziemy mieć udział w chwale nieba.

Prośmy o miłość między nami, na wzór  Trzech  Osób Boskich.  Zachowajmy  jedność, ceniąc  różnorodność,  a odkryjemy geniusz Boga, który nie stworzył dwóch takich samych ludzi. Różnimy się czasem bardzo, lecz dzięki łasce Najwyższego odnajdujemy wspólny język i  pasję życia.

/Opracowanie: s. Ludwika/

Maj 19

Duch Święty – nauczyciel życia

Zesłanie Ducha Świętego, Rok B

DUCH ŚWIĘTY – NAUCZYCIEL ŻYCIA

Jezus zapowiada apostołom Ducha Prawdy, „który pochodzi od Ojca”. Jego przyjście jest konieczne do poznania pełnej prawdy (Ewangelia).

Wielu wydarzeń z naszego życia nie rozumiemy. Próbujemy tłumaczyć sobie, dlaczego okoliczności układają się tak, a nie inaczej. Niekiedy trudno znaleźć wspólny język z najbliższymi, a podejmowane przez nas inicjatywy kończą się niepowodzeniem.

Pewne prawdy są zakryte przed nami, ponieważ w danej chwili nie potrafimy ich przyjąć. Musi nadejść odpowiedni czas – zgodnie ze słowami Jezusa: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie”.

Potrzebujemy Ducha Świętego bardziej, niż ciało pokarmu. Tylko w Nim  możemy  zrozumieć  siebie  samych  i drugiego człowieka. Duch Prawdy, pomaga nam odnaleźć się w otaczającej rzeczywistości – przyjąć ją taką, jaka jest i żyć pełnią życia. To przyjęcie nie oznacza zgody na wszystkie propozycje świata, który bardziej skłania się ku temu, co cielesne. Polega ono na odnalezieniu własnej ścieżki; na uznaniu, że życie otrzymaliśmy od Ducha i dzięki realizowaniu Jego wskazań, wydamy owoce (II czytanie).

Duch Święty uczy wolności pełnej szacunku; usuwa wszelkie podziały; daje dar rozumienia prawd Bożych; sprawia, że mimo różnic, rozumiemy siebie nawzajem i darzymy autentyczną, szczerą miłością. 

/Opracowanie: s. Ludwika/

Maj 12

Wpatrujmy się w niebo

Wniebowstąpienie Pańskie, Rok B

WPATRUJMY SIĘ W NIEBO

Pan Jezus posłał na świat apostołów z misją głoszenia Ewangelii, uzdrawiania, wyrzucania złych duchów. Po dziś dzień wybiera uczniów, którzy kontynuują Jego dzieło i tak będzie aż do skończenia świata. Wszystkie dzieci Kościoła są spadkobiercami tych, którzy przeszło dwa tysiące lat temu poszli za Jezusem. Otrzymaliśmy te same łaski, a więc posiadamy moc czynienia cudów. Jest tylko jeden warunek: musimy uwierzyć. 

Uczeń Chrystusa jest świadkiem Jego obecności w świecie. Świadectwo o tyle jest autentyczne, o ile czerpie ze Źródła –  „uporczywie” wpatruje się w Mistrza (por. I czyt.).

Bóg dał nam „światłe oczy serca”, byśmy widzieli głębiej, doświadczali rzeczywistości duchowej, odkrywali tajemnice Królestwa, zgłębiali ogrom mocy i potęgi Pana (por. II czyt.) Dokonuje się to w bliskości z Jezusem, w przebywaniu z Nim, poprzez rozważanie Jego słowa.

Trwając na modlitwie, czerpiemy ze Źródła, by następnie dzielić się życiodajną „wodą” z innymi. Jeżeli brakuje na nią czasu, zamartwiamy się tysiącem spraw, wybiegamy myślą w przyszłość, by przewidzieć to, co tak  naprawdę  jest  nieprzewidywalne,  a  jedynie odbiera pokój serca i spędza sen z powiek. Przyszłość jest w rękach Boga. Pokochajmy swoją codzienność, która jest małą „Jerozolimą”. To właśnie w niej spełniają się obietnice Ojca. Nie zapominajmy tylko wpatrywać się w niebo.

/Opracowanie: s. Ludwika/

Maj 05

Przyjaciel Boga, miłuje braci

6 Niedziela Wielkanocna, Rok B

PRZYJACIEL BOGA, MIŁUJE BRACI

Poprzedniej niedzieli słuchaliśmy Jezusa nauczającego o krzewie winnym i latorośli, która wyda dobre owoce, jeżeli będzie w krzewie trwać. Pamiętamy, że krzewem winnym jest nasz Pan, który poucza, że tym, co łączy z Nim nierozerwalnie, jest miłość. „Wytrwajcie w miłości mojej” (Ewangelia). Oto nasz cel, a środkiem do jego osiągnięcia są przykazania. Jeżeli je zachowujemy, rozpoznajemy wolę Ojca, Jego głos staje się słyszalny i dzięki temu nie mamy trudności w dokonywaniu słusznych wyborów. Wiemy bowiem, czego Bóg od nas oczekuje.  W ten sposób stajemy się Jego przyjaciółmi, którzy coraz bardziej miłują braci.

Miłość wyraża się w dawaniu siebie: swojego czasu, sił, drobnych gestów życzliwości, uśmiechu. To pozorne tracenie, dzięki któremu stokroć więcej otrzymujemy! Bez względu na to kim jestem i czym się zajmuję, Bóg o mnie zabiega. „On nie ma względu na osoby” (I czytanie). Jeżeli oddaję cześć Jego imieniu, staram się żyć uczciwie, jestem Mu miły…bardzo bliski! Otwieram się na Ducha Świętego; staję się wiarygodnym świadkiem dla świata – autentycznym uczniem Jezusa.

Wydawać  by  się  mogło,  że  wybór  Boga  na  Pana  swojego  życia,  otwiera drogę do Jego błogosławieństw. I słusznie…tyle, że to On pierwszy nas umiłował i wybrał; zesłał na świat swego Syna,  abyśmy  mieli  życie.  To nie my Bogu, lecz Bóg nam uczynił wielką łaskę – zaliczył do grona swoich przyjaciół. Na przyjaciela zawsze można liczyć. Czy Bóg może liczyć na mnie?

/Opracowanie: s. Ludwika/

Maj 01

Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze

Przyczyno naszej radości, módl się za nami

 

 

Serdecznie zapraszamy do naszej świątyni
na Nabożeństwo majowe
codziennie o godz. 17.00

 

W tym szczególnym majowym okresie, bądźmy blisko Maryi – Matki Boga i naszej ukochanej Matki.

Ofiarujmy Jej z całego serca uwielbienie i dziękczynienie za nieocenioną opiekę, jaką nas otacza i wszystkie dary Bożego Miłosierdzia, jakie otrzymujemy za Jej wstawiennictwem.  

Matko miłosierdzia, módl się za nami!